* Harry *
Obudziłem się z dużym bólem głowy w zupełnie obcym miejscu, nie przypominam sobie, żebym znał je. Pokój był mały, przytulni i dobrze urządzony. Ten kto tu mieszkał miał dobru gust. Ściany były pokryte żółtą tapetą w pionowe paski, po prawej stronie łóżka była duża szafa z lustrem, a po drugiej stronie były okna i wyjście na balkon*. Wstałem z łóżka i przeszedłem się po pokoju, znalazłem przejście do przestronnej i eleganckiej łazienki*. Przejrzałem się w lustrze...wyglądałem ja siedem nieszczęść, podkrążone oczy, włosy odstające we wszystkie możliwe strony świata i jeszcze ten smród alkoholu. Ostatnie co pamiętam z wczorajszego wieczora to moment, w którym poprosiłem kelnera o jeszcze jedną szklankę wódki, potem film mi się urwał... Ogarnąłem włosy i wyszedłem z łazienki kierując się w stronę drzwi, otworzyłem je i wyszedłem na korytarz*. Poczułem zapach jajecznicy i zacząłem iść w tym kierunku. Zszedłem po eleganckich białych schodach wprost do przestronnej kuchni*. Oniemiałem. Przy kuchence stał Louis!!!
- Witam śpiąca królewno, jak się spało?- zapytał się Lou z wielkim bananem na twarzy.
- Dobrze, a gdzie ja jestem?- zapytałem się chłopaka
- Jesteś u mnie, wczoraj się tak uchlałeś, że ustać na nogach nie mogłeś i musiałem cię gdzieś przetransportować, a że nie wiedziałem gdzie mieszkasz i nie mogłem znaleźć chłopaków, przyprowadziłem cię tu- odparł Louis- a teraz siadaj i jedz śniadanie- uśmiechnął się do mnie. Potulnie podszedłem i zająłem miejsce przy stole, a Loui podał mi talerz. Po skończonym posiłku oznajmiłem Louis'owi, że będę się zbierał i odnosząc talerz wyszedłem z domu kolegi. Szedłem drogą, zastanawiając się jak iść, żeby dojść do domu. Po paru minutach znalazłem się przy jakimś drogowskazie i już wiedziałem którędy się udać. Wsadziłem rękę do kieszeni i wyjąłem z niej słuchawki, następnie drugą ręką próbowałem wymacać telefon, ale go nie zlokalizowałem. Wystraszyłem się, bo po przeszukaniu wszystkich kieszeni nadal go nie znalazłem, pomyślałem, że albo zgubiłem go w klubie, albo zastawiłem u Louisa, robiąc obrót o 180* ruszyłem pośpiesznym krokiem do domu kumpla.
* Louis *
Gdy Harry wyszedł, a ja posprzątałem talerze po śniadaniu, postanowiłem, że pójdę się wykąpać. Wszedłem do pokoju, wyjąłem z szafy bieliznę, czarne rurki i bluzkę w czarno-brązowe paski*, a następnie skierowałem się do łazienki. Odkręciłem kran, a po moim ciele spłynęła gorąca woda, rozkoszowałem się tym, gdy usłyszałem głośne walenie do drzwi. Pośpiesznie zakręciłem kran, wyskakując spod prysznica i zakładając na tyłek czarne bokserki oraz przewieszając przez szyję ręcznik zbiegłem na dół. Nie patrząc przez wizjer otworzyłem drzwi na całą szerokość, moim oczom ukazał się Loczek, z zakłopotaniem na tworzy dotknął dłonią tyłu swojej głowy.
- Yyy...przyszedłem...yyy...telefon mi się zgubił..i pomyślałem, że może być u ciebie...więc przyszedłem- wydukał Harry, z wielkimi rumieńcami na policzkach, które pojawiły się podczas jego przemowy...wyglądał uroczo...
- Spoko, wejdź- odparłem odsuwając się na bok- To ty poszukaj, a ja pójdę się ubrać. Wszedłem po schodach na górę, kierują się do swojego pokoju, zdejmując bieliznę wszedłem pod prysznic, aby dokończyć przerwaną mi czynność. Po skończonej kąpieli, ubrałem się w to co sobie naszykowałem, następnie wysuszyłem włosy i postawiłem je lekko na żel, robiąc mały misz masz. Schodząc na dół, nie usłyszałem żadnych odgłosów, więc pomyślałem, że Loczek pewnie już sobie poszedł, ale wchodząc do salonu* zauważyłem go siedzącego na kanapie i robiącego coś na swojej komórce.
- Widzę, że znalazłeś swoją zgubę- zagadnąłem siadając koło niego.
- Tak, była na podłodze przy krześle, na którym siedziałem podczas śniadania- odparł, podnosząc się z sofy. Harry zatoczył się i miałem wrażenie, że zaraz upadnie, ale szybko usiadł z powrotem w miejsce, na którym siedział przed chwilą i podparł ręką głowę.
- Nic ci nie jest?- zapytałem z troską doskakując do niego. Chłopak pokiwał przecząco głową i odstawił rękę od głowy.
- Ja już pójdę- powiedział, ostrożnie się podnosząc.
- Na pewno nic ci się nie stało?- próbowałem się dopytać
- Nie, wszystko okej- odparł uśmiechając się- To do zobaczenia w szkole- odwrócił się będąc w przedpokoju.
- Do zobaczenia- zawtórowałem i poszedłem ogarnąć mój pokój. Zastanawiałem się co się dzieje z Harrym, może jest chory, nie poszedł do lekarza i dlatego ma zawroty głowy, a może niepotrzebnie się martwię i nic mu nie jest. Rozmyślałem nad tym przez cały czas sprzątając, gdy miałem już wszystko ogarnięte, natrafiłem na albumy ze zdjęciami z mojego dzieciństwa i dzieciństwa moich sióstr. Zebrałem je wszystkie i uważając, by nie spaść ze schodów skierowałem się do salonu.Położyłem je na stoliku i poszedłem zrobić sobie herbatę. Wróciłem z kubkiem gorącej cieczy, usiadłem na fotelu podkulając nogi, przeglądając albumy i popijając ciepłą herbatę wspominałem dawne wspaniałe czasy, kiedy to jeszcze rodzice nie byli rozwiedzeni i tworzyliśmy wspaniałą, szczęśliwą i kochającą się rodzinkę.
- Musze je odwiedzić- powiedziałem z uśmiechem natrafiając na zdjęcie mamy z dziewczynkami.
-*-
Hejo wszystkim, wiem, że mnie długo nie było, ale to po części wasza wina ;), bo nie napisaliście żadnego komentarza :( no ale wam wybaczyłam i dodałam ten 3 rozdział, wiem, że tej notki "ode mnie" nikt nie czyta i bez sensu, że to pisze, ale mniejsza o to. To teraz przejdźmy do formalności...1 KOMENTARZ= 4 ROZDZIAŁ i pisze całkiem poważnie...proszę to dla mnie baaardzo ważne...może być to nawet krytyka, ale chcę wiedzieć czy ktoś to czyta, a tak poza tym to wieeelkie dzięki za ponad 100 wejść, kocham was i zapraszam do zakładek Galeria 1D i Larry Stylinson:*
What makes you beautiful
czwartek, 31 października 2013
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 2
* Louis *
Oglądałem wiadomości, gdy poczułem wibrowanie w kiszeni, wyjąłem telefon, na wyświetlaczu zobaczyłem nieznany numer, ale odebrałem
- Halo?- odezwałem się
- Cześć tu Niall, mam pytanie chciałbyś pójść z nami, mam na myśli mną, Liam'em, Zayn'em, Harry'm i Eleanor na imprezę?- zapytał Niall
- Przecież nie mamy ukończonych osiemnastu lat!- zdziwiłem się
- Hahahahah- zaśmiał się blondyn- nie martw się, już wszystko załatwiłem
- Okej, niech będzie, a o której i gdzie?- zapytałem
- To fajnie, poinformuje resztę, o 20:00 pod Royal Club, chyba wiesz, gdzie to jest???- zapytał
- Tak, coś kojarzę, to do zobaczenia- pożegnałem się
- Pa- odpowiedział Niall i się rozłączył
Spojrzałem na zegarek, była 17:00, miałem jeszcze trzy godziny na wyszykowanie się i dotarcie do klubu. Wyłączyłem urządzenia z których korzystałem i poszedłem do pokoju odświeżyć się i ubrać w jakieś wygodne, a zarazem eleganckie ciuchy. Wziąłem czyste bokserki, oczywiście musiały być czarne Calivn'a Klein'a i poszedłem pod prysznic, ciepła woda spływała po moich włosach i ciele, kochałem to uczucie. Wyszedłem z łazienki w samych bokserkach i mokrych włosach, podszedłem do szafy i ją otworzyłem, zastanawiałem się co wybrać, miałem trzy dobre zestawy na takie imprezy, a mianowicie: biała bluzka w czerwone paski i granatowa marynarka, a do tego czarne rurki*, biała koszula z długim rękawem i czarnym kołnierzem + wiśniowe spodnie i czarno-białe szelki*, oraz ostatni zestaw czarna koszula z długim rękawem, białe rurki i szare szelki*. Długo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że założe zestaw numer 2. Postanowiłem iż się nie upije, bo jutro jest szkoła...czemu oni nie mogli znaleźć lepszego terminu na przykład pojutrze w piątek, no ale cóż...Zegar wskazywał 19:30, zbiegłem na duł, założyłem moje białe vansy, zabrałem klucze, pożegnałem się z LouLou i wyszedłem. Pod klubem czekali już na mnie chłopaki i El, która była ubrana w białą miniówkę*, wyglądała prześlicznie. Podszedłem do nich i się przywitałem, nawet Harry się do mnie uśmiechnął... Podali mi podrobione jak mniemam dowody osobiste i powiedzieli, że za chwile będziemy pić, aż do nieprzytomności.
* Harry*
Zadzwonił do mnie Niall z informacją, że idziemy dzisiaj do klubu WSZYSCY i dołączy do nas Louis, ucieszyłem się tym faktem, bo chciałem zacząć wszystko od początku, głupio go potraktowałem przy naszym pierwszym spotkaniu i chciałem to naprawić. Razem z chłopakami i El czekaliśmy na Louis'a pod klubem, było za pięć, więc lada chwila powinien się pojawić...o już idzie, przywitał się z nami i uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłem. Weszliśmy do klubu, oni nawet nie sprawdzają dokładnie dowodów, to taki sprawdzony klub. W środku było ciemno i duszno, wypatrzyliśmy wolny stolik, aż dziwne, że nikt przy nim nie usiadł... Zayn poszedł po drinki, a po powrocie oznajmił, że to takie lekkie na "rozgrzewkę", wszyscy już wypili i poszli tańczyć. Przy stoliku zostałem tylko ja i Louis...
- Louis...- zagadnąłem
- Hmmm...- spojrzał się na mnie brunet
- Chciałem przeprosić cię za moje głupie zachowanie, wiem że zachowałem się jak idiota...przepraszam, zaczniemy wszystko od początku?- zapytałem się z uśmiechem.
- Jasne, nie ma sprawy- Louis wyciągnął do mnie dłoń- Louis
- Harry- odpowiedziałem z szerokim uśmiechem i podałem mu dłoń
* Louis *
Jak zwykle ślimaczyłem się z wypiciem drinka, widziałem, że Harry też...oni poszli tańczyć, a my dopijaliśmy nasze napoje. Usłyszałem głos Hazzy, który zaczął mnie przepraszać. Na początku nie za bardzo jarzyłem o co mu chodzi, ale po dalszej wypowiedzi zorientowałem się, że o dzisiejsze poranne spotkanie. Miło, nie wiedziałem iż Harry Styles mógłby mnie przeprosić, szczerze mówiąc już nawet zapomniałem o dzisiejszym akcydencje. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, do puki nie dosiadły się do nas dziewczyny, przy Hazzie usiadła długowłosa blondynka z niebieskimi oczami i toną makijażu*, a koło mnie usiadła Eleanor, która zaproponowała, żebyśmy poszli potańczyć. Zgodziłem się, już po chwili tańczyłem blisko, nawet bardzo blisko El, gdy w głośnikach zabrzmiała jakaś wolna piosenka, Eleanor zarzuciła mi ręce na szyje, a ja w takim wypadku musiałem złapać ją za biodra. Bujaliśmy się w rytm muzyki, zamyśliłem się, pomyślałem o swoim dzieciństwie, kiedy to lubiłem takie wolne kawałki, zawsze biegłem do mamy, przytulałem się do niej i też się tak bujaliśmy...z zamyślenia wyrwało mnie coś ciepłego napierającego na moje usta. Otworzyłem szerzej oczy i wróciłem do rzeczywistości, zobaczyłem, że to El mnie całuje. Byłem tak oszołomiony, że nie oddałem jej pocałunku, a ona w ciągu sekundy odepchnęła mnie od siebie, spoliczkowała i wybiegła z klubu. Nie wiedziałem co się dzieje, ten taniec, pocałunek, a do tego El wybiegająca z dyskoteki, to wszystko działo się zbyt szybko. Ogarnąłem się i zacząłem kierować w stronę napisu 'Exit', by poszukać dziewczyny. Rozglądałem się, raz w lewo, raz w prawo, nie wiedziałem gdzie ona mogła pójść, po drugiej stronie ulicy zobaczyłem, oddalającą się szybkim krokiem postać, to musiała być ona!!! Przebiegłem na drugą stronę jezdni doganiając Eleanor.
- Czekaj!- pociągnąłem ja za rękę, gdy się odwróciła zobaczyłem łzy w jej oczach.
- Czego chcesz?!- odpowiedziała oschle
- El, przepraszam, zrobiłaś to tak spontanicznie, nie wiedziałem co się dzieje...- odpowiedziałem
- Daruj sobie i zamiast się pogrążać powiedz, że ci się nie podobam, a ja to przyjmę- przerwała mi
- Ależ oczywiście że mi się podobasz...-powiedziałem, a na znak że nie kłamię pocałowałem ją, oddała to...na całe szczęście, bo już się bałem, że znowu mnie odepchnie i spoliczkuje...- wracamy na dyskotekę?- zapytałem
- Chciałabym, ale jestem trochę zmęczona, pójdę do domu i wyśpię się, bo jutro jest szkoła- odpowiedziała
- Odprowadzić cię?
- Nie, nie musisz, ja mam blisko do domu, a znam jeden skrót, więc będę w domu za jakieś 5 minut- odparła i pocałowała mnie w policzek
- Jesteś pewna? w 100%?- zapytałem się
- Tak- uśmiechnęła się- nawet w 200%- puściła mi oczko- do jutra
- Do jutra- uśmiechnąłem się i rozeszliśmy się w dwie różne strony. Wracając do klubu zastanawiałem się nad uczuciem, które towarzyszyło mi przy pocałunku. Nie czułem niczego specjalnego, nic nie czułem, tak jakbym całował ścianę, oczywiście nigdy jej nie całowałem, ale pewnie też bym nic nie czuł...
* Harry *
Siedziałem razem z Taylor na kanapie przy stoliku, była ładna, taka pierwsza lepsza, którą każdy może mieć, ale dla towarzystwa, pozwoliłem jej się przysiąść, opowiadała o swoich przyjaciółeczkach i okropnych chłopakach, których spotkała na swojej drodze, ale ja jej nie słuchałem. Mój wzrok podążał za Eleanor i Louis'em, którzy poszli tańczyć. Wiedziałem, że Elce podoba cię Loui z resztą to było widać... w pewnym momencie mnie zamurowało, zobaczyłem jak Eleanor wspina się na palce i całuje Louis'a. To był szok, nie zobaczyłem co działo się potem, gdyż jakaś tańcząca para mi to zasłoniła. Przeprosiłem Taylor i poszedłem do barku.
- Poproszę czystą- powiedziałem do kelnera, a po chwili stał przede mną kieliszek wódki, wypiłem cały na raz, aż mnie zapaliło w gardle i poprosiłem o to samo jeszcze raz, a potem kolejny i kolejny. Na chwilę przystanąłem, zastanawiając się, co ja tak właściwie robię, piję, bo Louis pocałował się z El, nie byłem zazdrosny o Eleanor, wręcz przeciwnie, byłem zazdrosny o Louis'a!!!??? Jak to , przecież to chłopak i mój nowy znajomy, nie wiedziałem co się ze mną dziej, od myślenia głowa mi pękała. Dopiłem szklankę i obraz mi się uciął...
* Louis *
Wszedłem do klubu, już na progu zaatakował mnie Liam, pytając się, czy nie widziałem gdzieś Eleanor, odpowiedziałem, że owszem, właśnie poszła do domu, a on na mnie naskoczył, robiąc mi wykład jak to o dziewczyny się dba i nie można ich samych puszczać po nocy, bo może im się stać krzywda... Albo mi się wydawało, albo Payn bardziej się martwił o El niż ja, był tak nakręcony, że po swojej wypowiedzi, rzucił tylko "Idę jej poszukać" i już go nie było... Postanowiłem poszukać Harrego...siedział przy barku, totalnie zachlany, dziwiłem się że jeszcze nie zemdlał, albo nie zwymiotował, na kelnera. Przeraziłem się, nie wiedziałem gdzie on mieszka, był najebany i byłem pewien, że jutro, a nawet pojutrze nie pójdzie do szkoły. Chciałem poszukać Zayn'a albo Niall'a, ale Harry był w takim stanie, że bałem się zostawić go samego. Postanowiłem, że zabiorę go do swojego domu, zapłaciłem kelnerowi, przy okazji dowiadując się, że Hazza wypił 4 kieliszki wódki!, wziąłem go pod rękę i kierując się w stronę świeżego powietrza wyszliśmy na dwór. Wieczór był ciepły, a księżyc oświetlał nam drogę przez co nie musiałem się bać, że się o coś potkniemy. Nagle usłyszałem, że Harry coś mamrocze i próbuje nachylić się jak najbliżej ziemi...O NIE, on będzie rzygał, fuuu...to takie obleśne, ale musiałem mu pomóc, bo gdyby nie to, to on by się w nie wywalił, a ja miałbym więcej roboty...ugh... Po paru minutach doszliśmy do mojego domu, Harold ledwo co się trzymał na nogach, otworzyłem drzwi i zaprowadziłem go po schodach do swojego pokoju, bo niestety nie miałem pokoju gościnnego. Nie zapalałem światła, bo Hazzie by się to nie spodobało, dobrze że księżyc trochę oświetlał pokój. Zacząłem rozbierać Harrego, najpierw ściągnąłem z niego bluzkę, która odsłoniła jego umięśniony tors, a mnie zrobiło się gorąco. Następnie kazałem mu się położyć, ale on nie posłuchał, tylko przybliżył się to mnie, nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry...
- Jesteś taki piękny, wiesz Lou- powiedział szeptem i tak podniecająco Hazza. Przełknąłem głośno ślinę i poczułem, że z każdą sekundą w moich spodniach robi się coraz ciaśniej, a serce zaczyna bić ja oszalałe- taki podniecający i ten twój tyłek w tych obcisłych rurkach...-dokończył swoją wypowiedź i ni stąd ni zowąd, przyparł swoimi wargami do moich, teraz myślałem, że spodnie to pękną... Harry miał takie delikatne usta, miękkie i słodki...nie chciałem się od nich odrywać. Wiedziałem, że jutro nie będzie nic pamiętał, ale fakt, że powiedział iż mój tyłek w rurkach, jest piękny- co można było wywnioskować z jego wypowiedzi- nie dawało mi spokoju, czyli nawet na trzeźwo patrzył się na mój tyłek, bo teraz to nie miał okazji. Oderwałem się od jego warg, łapiąc powietrze i ponownie nakazując mu, żeby położył się na łóżku, teraz się posłuchał. Po chwili, nachyliłem się nad jego paskiem i zacząłem go odpinać, a Harry mruknął z zadowoleniem. Uporałem się z jego spodniami i też zobaczyłem, że Hazza ma mały problem... już po chwili Harry Styles leżał na moim łóżku półnagi w samych bokserkach. Przyniosłem miskę na wszelki wypadek, gdyby miało się coś zadziać, a sam poszedłem pod prysznic, wykąpałem się i wróciłem do łóżka, wślizgnąłem się pod kołdrę i obróciłem w stronę Harrego. Patrzył się na mnie.
- Piękny jesteś...-powiedział, wlepiając we mnie swoje gały
- Dobrze, idź już spać- uśmiechnąłem się do niego i odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza...
-*-
Hej, to znowu ja, macie tu drugi rozdział i swojego Larrego xD PROSZĘ PISZCIE KOMENTARZE PLEASE.... :* Będzie nowy rozdział, jeżeli ktoś napisze chociaż jeden komentarz, czekam ;)
Oglądałem wiadomości, gdy poczułem wibrowanie w kiszeni, wyjąłem telefon, na wyświetlaczu zobaczyłem nieznany numer, ale odebrałem
- Halo?- odezwałem się
- Cześć tu Niall, mam pytanie chciałbyś pójść z nami, mam na myśli mną, Liam'em, Zayn'em, Harry'm i Eleanor na imprezę?- zapytał Niall
- Przecież nie mamy ukończonych osiemnastu lat!- zdziwiłem się
- Hahahahah- zaśmiał się blondyn- nie martw się, już wszystko załatwiłem
- Okej, niech będzie, a o której i gdzie?- zapytałem
- To fajnie, poinformuje resztę, o 20:00 pod Royal Club, chyba wiesz, gdzie to jest???- zapytał
- Tak, coś kojarzę, to do zobaczenia- pożegnałem się
- Pa- odpowiedział Niall i się rozłączył
Spojrzałem na zegarek, była 17:00, miałem jeszcze trzy godziny na wyszykowanie się i dotarcie do klubu. Wyłączyłem urządzenia z których korzystałem i poszedłem do pokoju odświeżyć się i ubrać w jakieś wygodne, a zarazem eleganckie ciuchy. Wziąłem czyste bokserki, oczywiście musiały być czarne Calivn'a Klein'a i poszedłem pod prysznic, ciepła woda spływała po moich włosach i ciele, kochałem to uczucie. Wyszedłem z łazienki w samych bokserkach i mokrych włosach, podszedłem do szafy i ją otworzyłem, zastanawiałem się co wybrać, miałem trzy dobre zestawy na takie imprezy, a mianowicie: biała bluzka w czerwone paski i granatowa marynarka, a do tego czarne rurki*, biała koszula z długim rękawem i czarnym kołnierzem + wiśniowe spodnie i czarno-białe szelki*, oraz ostatni zestaw czarna koszula z długim rękawem, białe rurki i szare szelki*. Długo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że założe zestaw numer 2. Postanowiłem iż się nie upije, bo jutro jest szkoła...czemu oni nie mogli znaleźć lepszego terminu na przykład pojutrze w piątek, no ale cóż...Zegar wskazywał 19:30, zbiegłem na duł, założyłem moje białe vansy, zabrałem klucze, pożegnałem się z LouLou i wyszedłem. Pod klubem czekali już na mnie chłopaki i El, która była ubrana w białą miniówkę*, wyglądała prześlicznie. Podszedłem do nich i się przywitałem, nawet Harry się do mnie uśmiechnął... Podali mi podrobione jak mniemam dowody osobiste i powiedzieli, że za chwile będziemy pić, aż do nieprzytomności.
* Harry*
Zadzwonił do mnie Niall z informacją, że idziemy dzisiaj do klubu WSZYSCY i dołączy do nas Louis, ucieszyłem się tym faktem, bo chciałem zacząć wszystko od początku, głupio go potraktowałem przy naszym pierwszym spotkaniu i chciałem to naprawić. Razem z chłopakami i El czekaliśmy na Louis'a pod klubem, było za pięć, więc lada chwila powinien się pojawić...o już idzie, przywitał się z nami i uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłem. Weszliśmy do klubu, oni nawet nie sprawdzają dokładnie dowodów, to taki sprawdzony klub. W środku było ciemno i duszno, wypatrzyliśmy wolny stolik, aż dziwne, że nikt przy nim nie usiadł... Zayn poszedł po drinki, a po powrocie oznajmił, że to takie lekkie na "rozgrzewkę", wszyscy już wypili i poszli tańczyć. Przy stoliku zostałem tylko ja i Louis...
- Louis...- zagadnąłem
- Hmmm...- spojrzał się na mnie brunet
- Chciałem przeprosić cię za moje głupie zachowanie, wiem że zachowałem się jak idiota...przepraszam, zaczniemy wszystko od początku?- zapytałem się z uśmiechem.
- Jasne, nie ma sprawy- Louis wyciągnął do mnie dłoń- Louis
- Harry- odpowiedziałem z szerokim uśmiechem i podałem mu dłoń
* Louis *
Jak zwykle ślimaczyłem się z wypiciem drinka, widziałem, że Harry też...oni poszli tańczyć, a my dopijaliśmy nasze napoje. Usłyszałem głos Hazzy, który zaczął mnie przepraszać. Na początku nie za bardzo jarzyłem o co mu chodzi, ale po dalszej wypowiedzi zorientowałem się, że o dzisiejsze poranne spotkanie. Miło, nie wiedziałem iż Harry Styles mógłby mnie przeprosić, szczerze mówiąc już nawet zapomniałem o dzisiejszym akcydencje. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, do puki nie dosiadły się do nas dziewczyny, przy Hazzie usiadła długowłosa blondynka z niebieskimi oczami i toną makijażu*, a koło mnie usiadła Eleanor, która zaproponowała, żebyśmy poszli potańczyć. Zgodziłem się, już po chwili tańczyłem blisko, nawet bardzo blisko El, gdy w głośnikach zabrzmiała jakaś wolna piosenka, Eleanor zarzuciła mi ręce na szyje, a ja w takim wypadku musiałem złapać ją za biodra. Bujaliśmy się w rytm muzyki, zamyśliłem się, pomyślałem o swoim dzieciństwie, kiedy to lubiłem takie wolne kawałki, zawsze biegłem do mamy, przytulałem się do niej i też się tak bujaliśmy...z zamyślenia wyrwało mnie coś ciepłego napierającego na moje usta. Otworzyłem szerzej oczy i wróciłem do rzeczywistości, zobaczyłem, że to El mnie całuje. Byłem tak oszołomiony, że nie oddałem jej pocałunku, a ona w ciągu sekundy odepchnęła mnie od siebie, spoliczkowała i wybiegła z klubu. Nie wiedziałem co się dzieje, ten taniec, pocałunek, a do tego El wybiegająca z dyskoteki, to wszystko działo się zbyt szybko. Ogarnąłem się i zacząłem kierować w stronę napisu 'Exit', by poszukać dziewczyny. Rozglądałem się, raz w lewo, raz w prawo, nie wiedziałem gdzie ona mogła pójść, po drugiej stronie ulicy zobaczyłem, oddalającą się szybkim krokiem postać, to musiała być ona!!! Przebiegłem na drugą stronę jezdni doganiając Eleanor.
- Czekaj!- pociągnąłem ja za rękę, gdy się odwróciła zobaczyłem łzy w jej oczach.
- Czego chcesz?!- odpowiedziała oschle
- El, przepraszam, zrobiłaś to tak spontanicznie, nie wiedziałem co się dzieje...- odpowiedziałem
- Daruj sobie i zamiast się pogrążać powiedz, że ci się nie podobam, a ja to przyjmę- przerwała mi
- Ależ oczywiście że mi się podobasz...-powiedziałem, a na znak że nie kłamię pocałowałem ją, oddała to...na całe szczęście, bo już się bałem, że znowu mnie odepchnie i spoliczkuje...- wracamy na dyskotekę?- zapytałem
- Chciałabym, ale jestem trochę zmęczona, pójdę do domu i wyśpię się, bo jutro jest szkoła- odpowiedziała
- Odprowadzić cię?
- Nie, nie musisz, ja mam blisko do domu, a znam jeden skrót, więc będę w domu za jakieś 5 minut- odparła i pocałowała mnie w policzek
- Jesteś pewna? w 100%?- zapytałem się
- Tak- uśmiechnęła się- nawet w 200%- puściła mi oczko- do jutra
- Do jutra- uśmiechnąłem się i rozeszliśmy się w dwie różne strony. Wracając do klubu zastanawiałem się nad uczuciem, które towarzyszyło mi przy pocałunku. Nie czułem niczego specjalnego, nic nie czułem, tak jakbym całował ścianę, oczywiście nigdy jej nie całowałem, ale pewnie też bym nic nie czuł...
* Harry *
Siedziałem razem z Taylor na kanapie przy stoliku, była ładna, taka pierwsza lepsza, którą każdy może mieć, ale dla towarzystwa, pozwoliłem jej się przysiąść, opowiadała o swoich przyjaciółeczkach i okropnych chłopakach, których spotkała na swojej drodze, ale ja jej nie słuchałem. Mój wzrok podążał za Eleanor i Louis'em, którzy poszli tańczyć. Wiedziałem, że Elce podoba cię Loui z resztą to było widać... w pewnym momencie mnie zamurowało, zobaczyłem jak Eleanor wspina się na palce i całuje Louis'a. To był szok, nie zobaczyłem co działo się potem, gdyż jakaś tańcząca para mi to zasłoniła. Przeprosiłem Taylor i poszedłem do barku.
- Poproszę czystą- powiedziałem do kelnera, a po chwili stał przede mną kieliszek wódki, wypiłem cały na raz, aż mnie zapaliło w gardle i poprosiłem o to samo jeszcze raz, a potem kolejny i kolejny. Na chwilę przystanąłem, zastanawiając się, co ja tak właściwie robię, piję, bo Louis pocałował się z El, nie byłem zazdrosny o Eleanor, wręcz przeciwnie, byłem zazdrosny o Louis'a!!!??? Jak to , przecież to chłopak i mój nowy znajomy, nie wiedziałem co się ze mną dziej, od myślenia głowa mi pękała. Dopiłem szklankę i obraz mi się uciął...
* Louis *
Wszedłem do klubu, już na progu zaatakował mnie Liam, pytając się, czy nie widziałem gdzieś Eleanor, odpowiedziałem, że owszem, właśnie poszła do domu, a on na mnie naskoczył, robiąc mi wykład jak to o dziewczyny się dba i nie można ich samych puszczać po nocy, bo może im się stać krzywda... Albo mi się wydawało, albo Payn bardziej się martwił o El niż ja, był tak nakręcony, że po swojej wypowiedzi, rzucił tylko "Idę jej poszukać" i już go nie było... Postanowiłem poszukać Harrego...siedział przy barku, totalnie zachlany, dziwiłem się że jeszcze nie zemdlał, albo nie zwymiotował, na kelnera. Przeraziłem się, nie wiedziałem gdzie on mieszka, był najebany i byłem pewien, że jutro, a nawet pojutrze nie pójdzie do szkoły. Chciałem poszukać Zayn'a albo Niall'a, ale Harry był w takim stanie, że bałem się zostawić go samego. Postanowiłem, że zabiorę go do swojego domu, zapłaciłem kelnerowi, przy okazji dowiadując się, że Hazza wypił 4 kieliszki wódki!, wziąłem go pod rękę i kierując się w stronę świeżego powietrza wyszliśmy na dwór. Wieczór był ciepły, a księżyc oświetlał nam drogę przez co nie musiałem się bać, że się o coś potkniemy. Nagle usłyszałem, że Harry coś mamrocze i próbuje nachylić się jak najbliżej ziemi...O NIE, on będzie rzygał, fuuu...to takie obleśne, ale musiałem mu pomóc, bo gdyby nie to, to on by się w nie wywalił, a ja miałbym więcej roboty...ugh... Po paru minutach doszliśmy do mojego domu, Harold ledwo co się trzymał na nogach, otworzyłem drzwi i zaprowadziłem go po schodach do swojego pokoju, bo niestety nie miałem pokoju gościnnego. Nie zapalałem światła, bo Hazzie by się to nie spodobało, dobrze że księżyc trochę oświetlał pokój. Zacząłem rozbierać Harrego, najpierw ściągnąłem z niego bluzkę, która odsłoniła jego umięśniony tors, a mnie zrobiło się gorąco. Następnie kazałem mu się położyć, ale on nie posłuchał, tylko przybliżył się to mnie, nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry...
- Jesteś taki piękny, wiesz Lou- powiedział szeptem i tak podniecająco Hazza. Przełknąłem głośno ślinę i poczułem, że z każdą sekundą w moich spodniach robi się coraz ciaśniej, a serce zaczyna bić ja oszalałe- taki podniecający i ten twój tyłek w tych obcisłych rurkach...-dokończył swoją wypowiedź i ni stąd ni zowąd, przyparł swoimi wargami do moich, teraz myślałem, że spodnie to pękną... Harry miał takie delikatne usta, miękkie i słodki...nie chciałem się od nich odrywać. Wiedziałem, że jutro nie będzie nic pamiętał, ale fakt, że powiedział iż mój tyłek w rurkach, jest piękny- co można było wywnioskować z jego wypowiedzi- nie dawało mi spokoju, czyli nawet na trzeźwo patrzył się na mój tyłek, bo teraz to nie miał okazji. Oderwałem się od jego warg, łapiąc powietrze i ponownie nakazując mu, żeby położył się na łóżku, teraz się posłuchał. Po chwili, nachyliłem się nad jego paskiem i zacząłem go odpinać, a Harry mruknął z zadowoleniem. Uporałem się z jego spodniami i też zobaczyłem, że Hazza ma mały problem... już po chwili Harry Styles leżał na moim łóżku półnagi w samych bokserkach. Przyniosłem miskę na wszelki wypadek, gdyby miało się coś zadziać, a sam poszedłem pod prysznic, wykąpałem się i wróciłem do łóżka, wślizgnąłem się pod kołdrę i obróciłem w stronę Harrego. Patrzył się na mnie.
- Piękny jesteś...-powiedział, wlepiając we mnie swoje gały
- Dobrze, idź już spać- uśmiechnąłem się do niego i odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza...
-*-
Hej, to znowu ja, macie tu drugi rozdział i swojego Larrego xD PROSZĘ PISZCIE KOMENTARZE PLEASE.... :* Będzie nowy rozdział, jeżeli ktoś napisze chociaż jeden komentarz, czekam ;)
czwartek, 10 października 2013
Rozdział 1
* Louis *
Spieszyłem na lekcje, było już po dzwonku, a ja nie mogłem znaleźć sali. Byłem tu nowy i jeszcze nie ogarniałem gdzie są klasy. Nagle uderzyłem w jakąś osobę, a tak dokładniej to na nią wpadłem i przewróciłem...
- Przepraszam, nie chciałem...sorry...yyyy...jestem tu nowy i nie mogę znaleźć sali...- byłem zakłopotany, bo nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji. Z ziemi zaczęła się podnosić postać z burzą loków na głowie. Chłopak podniósł głowę, a ja zobaczyłem prześliczne zielone paczadła. Byłem jak zahipnotyzowany. Zniewalająca zieleń, głęboka i wspaniała, a do tego te fikuśne loczki spadające mu na czoło, zacząłem się zastanawiać, jak by to było gdybym mógł dotknąć tych loczków, zakręcić je wokół palca i poczuć ich zapach.....Louis ogarnij się, co ty odpierdalasz, spoliczkowałem się niewidzialnie, nadal wpatrując się w te piękne oczy.
* Harry *
Podniosłem się z ziemi otrzepując spodnie, podnosząc głowę zobaczyłem chłopaka, trochę niższego ode mnie, z włosami "a la" Bieber...ale tylko troszeczkę. Ubrany był w białą bluzkę z długim rękawem, na tyłku miał czarne rurki, a niżej białe conversy, ten strój dopełniały granatowo-białe szelki*. Miałem dzisiaj dość zły humor, więc ten "kolega" był pierwszy na liście osób do rozstrzelania. Ten chłopak był jakiś nie teges, nie dość że się zacinał, to jeszcze gapił się na mnie jakbym był jakimś bóstwem.
- Mhmmm...-przerwałem tą ciszę- jeżeli to na tyle to żegnam. Odwróciłem się na pięcie i już chciałem odejść, gdy zatrzymało mnie lekkie szarpnięcie, odwróciłem się.
- Jestem Louis- powiedział chłopak, wyciągając do mnie rękę.
- Harry- powiedziałem, szybko się odwracając i ignorując Louisa. Jednak ten uparty człowiek dogonił mnie pytając, czy nie wiem gdzie jest sala 13...zaraz, zaraz sala 13?! przecież to sala w której właśnie mam lekcje- o cholera, ten nachalny osobnik będzie chodzić ze mną do klasy? WTF?!
- Tak, właśnie mam w niej lekcje, a Ty utrudniasz mi dojście do niej. Louis nic nie odpowiedział, kierując się za mną.
* Louis *
Chciałem być miły, ale najwyraźniej Harry nie lubi zawierać nowych znajomości. Może lepiej jak już nie będę się do niego odzywał. Podążałem za nim, aż pod po salę nr. 13, Harry zapukał i weszliśmy, wszystkie twarze skierowały się w nasza stronę. Harold zaczął tłumaczyć, że się spóźnił, bo nie nastawił budzi i coś tam jeszcze, ale nie słuchałem go. Zacząłem rozglądać się po uczniach, mój wzrok padł na szczupłą brunetkę, która uśmiechała się do mnie, odwzajemniłem ten gest. Po chwili kolego skończył swoje jakże ciekawe przemówienie i poszedł usiąść. Ja powiedziałem, że jestem tu nowy i nie mogłem znaleźć klasy, a nikt nie raczył mnie zaprowadzić. Pani skinęła głową i powiedziała, żebym znalazł sobie wolne miejsce. Zacząłem rozglądać się po sali, jedyne wolne miejsce było koło Harrego. W głębi ducha ucieszyłem się z tego powodu, on raczej nie, ale mniejsza z tym. Posłusznie zająłem miejsce, a Harry się skrzywił- wiedziałem. Lekcja była tak nudna, że prawie na niej zasnąłem, jedynym obiektem zainteresowania była piękna brunetka, która co chwilę się do mnie odwracała i uśmiechała. Po dzwonku podeszła do mnie i przedstawiła się jako Eleanor, była śliczna, mniej więcej mojego wzrostu, może troch niższa, śliczne niebieski oczy, na sobie miała białą przewiewna bluzkę i krótkie spodenki, a przez ramię przewieszoną torebkę*. Wyszedłem na korytarz razem z El, która zaproponowała mi, że zapozna mnie ze swoimi znajomymi.
- Tam są!!!- krzyknęła El i pociągnęła mnie za rękę. Podeszliśmy do czwórki chłopaków, między nimi stał Harry.
- Hej, to jest Louis- przedstawiła mnie dziewczyna- jest nowy w naszej klasie.
- Cześć- powiedziałem wszystkim.
- To są: Liam, Niall, Zayn i Harry*, ale Harrego chyba już znasz, powiedziała Elka i puściła do mnie oczko
- Cześć, powiedzieli wszyscy na raz, oprócz Hazzy.
* Harry *
Louis usiadł koło mnie, szczerze mówiąc nie bylem z tego faktu zadowolony, no ale cóż... Lekcje była baaardzo nudna, widziałem, że Lou powstrzymuje się przed zaśnięciem...Hahahah..biedak.. Po dzwonku, gdy pakowałem książki, zobaczyłem jak do Louis'a podchodzi Eleanor, moja szkolna, dodajmy BYŁA miłość. Zobaczyłem jak Louisowi na jej widok oczy się zaświeciły, jakby miał w nich małe lampeczki, poczułem dziwny ucisk w żołądku, nie wiedziałem co się dzieje, byłem taki...hmmm...zazdrosny?! ale to dziwne, bo jak mogę być o kogoś zazdrosny, jeżeli ten ktoś, tylko z kimś rozmawia, a do tego jest chłopakiem?!, dziwne... Po lekcji poszedłem do chłopaków, czyli Liam'a, Niall'a i Zayn'a, moich dobrych kumpli, aby pogadać o wczorajszej imprezie i ładnych laskach, które tam były. Nie zdążyłem zamienić z nimi zdania, a już w naszą stronę biegła Eleanor, trzymająca za rękę Louis'a..i znowu ten ucisk... Przedstawiła każdego z nas, chłopaki powiedzieli "Cześć" ale nie ja, nie wiem czemu, ale tak jakoś wyszło. Ja, Liam, Niall, Zayn i Eleanor trzymaliśmy się razem już od przedszkola, zawsze bawiliśmy się razem w piaskownicy i chowanego. W gimnazjum zauważyłem, że podoba mi się Eleanor, ale po jakimś miesiącu mi to przeszło, to było takie chwilowe, na całe szczęście, bo nie chciałbym zepsuć tej wspaniałej przyjaźni, przez chwilowe zauroczenie. Pogadaliśmy jeszcze chwile o różnych bzdetach, Louis opowiedział skąd jest i jak przybył do naszej szkoły, dowiedziałem się, że jego rodzice się rozwidli i ma 4 młodsze, przybrane siostry Charlotte, Felicity, Daisy i Phoebe. Po zakończonych lekcjach, poszedłem do domu aby się odprężyć, ochłonąć po dzisiejszych "atrakcjach" i co najważniejsze nastawić budzik...
* Louis *
Ta ekipa była super, czterech chłopaków i jedna dziewczyna, też bym taką chciał, co prawda w Doncaster miałem małą ekipę, ale nie byliśmy, aż tak zgrani jak oni. Opowiedziałem im parę ciekawostek o sobie, ale przerwał mi dzwonek i dobrze, bo nie chciałem za dużo mówić... Ze szkoły wychodziłem razem z Eleanor, trochę się pośmialiśmy, okazała się super dziewczyną. Odprowadziłem ją aż pod sam dom, bo był po drodze, pożegnaliśmy się, a ja wkładając słuchawki do uszy i włączając Green Day- 21 Guns, podążyłem w stronę domu. Otwierając drzwi, podszedł do mnie mój ukochany kot, nazywał się LouLou, tak jak mnie nazywały dziewczyny w starej szkole. Walnąłem się na kanapę, zapalając telewizor i odpalając laptopa...
*-*
Hej, wiem, że trochę krótki i że długo czekaliście, ale miałam trochę sprawdzianów i nie mogłam szybciej, wybaczcie... mam nadzieję, że się wam spodobał, bo mi się podoba ;) A tu macie parę zdjęć do słów z gwiazdką *. :)...a i jeszcze mam pytanie, czy podoba wam się układ strony i czy dobrze wam się czyta (nie zlewa się), piszcie w komentarzach ;) Do następnego...
Spieszyłem na lekcje, było już po dzwonku, a ja nie mogłem znaleźć sali. Byłem tu nowy i jeszcze nie ogarniałem gdzie są klasy. Nagle uderzyłem w jakąś osobę, a tak dokładniej to na nią wpadłem i przewróciłem...
- Przepraszam, nie chciałem...sorry...yyyy...jestem tu nowy i nie mogę znaleźć sali...- byłem zakłopotany, bo nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji. Z ziemi zaczęła się podnosić postać z burzą loków na głowie. Chłopak podniósł głowę, a ja zobaczyłem prześliczne zielone paczadła. Byłem jak zahipnotyzowany. Zniewalająca zieleń, głęboka i wspaniała, a do tego te fikuśne loczki spadające mu na czoło, zacząłem się zastanawiać, jak by to było gdybym mógł dotknąć tych loczków, zakręcić je wokół palca i poczuć ich zapach.....Louis ogarnij się, co ty odpierdalasz, spoliczkowałem się niewidzialnie, nadal wpatrując się w te piękne oczy.
* Harry *
Podniosłem się z ziemi otrzepując spodnie, podnosząc głowę zobaczyłem chłopaka, trochę niższego ode mnie, z włosami "a la" Bieber...ale tylko troszeczkę. Ubrany był w białą bluzkę z długim rękawem, na tyłku miał czarne rurki, a niżej białe conversy, ten strój dopełniały granatowo-białe szelki*. Miałem dzisiaj dość zły humor, więc ten "kolega" był pierwszy na liście osób do rozstrzelania. Ten chłopak był jakiś nie teges, nie dość że się zacinał, to jeszcze gapił się na mnie jakbym był jakimś bóstwem.
- Mhmmm...-przerwałem tą ciszę- jeżeli to na tyle to żegnam. Odwróciłem się na pięcie i już chciałem odejść, gdy zatrzymało mnie lekkie szarpnięcie, odwróciłem się.
- Jestem Louis- powiedział chłopak, wyciągając do mnie rękę.
- Harry- powiedziałem, szybko się odwracając i ignorując Louisa. Jednak ten uparty człowiek dogonił mnie pytając, czy nie wiem gdzie jest sala 13...zaraz, zaraz sala 13?! przecież to sala w której właśnie mam lekcje- o cholera, ten nachalny osobnik będzie chodzić ze mną do klasy? WTF?!
- Tak, właśnie mam w niej lekcje, a Ty utrudniasz mi dojście do niej. Louis nic nie odpowiedział, kierując się za mną.
* Louis *
Chciałem być miły, ale najwyraźniej Harry nie lubi zawierać nowych znajomości. Może lepiej jak już nie będę się do niego odzywał. Podążałem za nim, aż pod po salę nr. 13, Harry zapukał i weszliśmy, wszystkie twarze skierowały się w nasza stronę. Harold zaczął tłumaczyć, że się spóźnił, bo nie nastawił budzi i coś tam jeszcze, ale nie słuchałem go. Zacząłem rozglądać się po uczniach, mój wzrok padł na szczupłą brunetkę, która uśmiechała się do mnie, odwzajemniłem ten gest. Po chwili kolego skończył swoje jakże ciekawe przemówienie i poszedł usiąść. Ja powiedziałem, że jestem tu nowy i nie mogłem znaleźć klasy, a nikt nie raczył mnie zaprowadzić. Pani skinęła głową i powiedziała, żebym znalazł sobie wolne miejsce. Zacząłem rozglądać się po sali, jedyne wolne miejsce było koło Harrego. W głębi ducha ucieszyłem się z tego powodu, on raczej nie, ale mniejsza z tym. Posłusznie zająłem miejsce, a Harry się skrzywił- wiedziałem. Lekcja była tak nudna, że prawie na niej zasnąłem, jedynym obiektem zainteresowania była piękna brunetka, która co chwilę się do mnie odwracała i uśmiechała. Po dzwonku podeszła do mnie i przedstawiła się jako Eleanor, była śliczna, mniej więcej mojego wzrostu, może troch niższa, śliczne niebieski oczy, na sobie miała białą przewiewna bluzkę i krótkie spodenki, a przez ramię przewieszoną torebkę*. Wyszedłem na korytarz razem z El, która zaproponowała mi, że zapozna mnie ze swoimi znajomymi.
- Tam są!!!- krzyknęła El i pociągnęła mnie za rękę. Podeszliśmy do czwórki chłopaków, między nimi stał Harry.
- Hej, to jest Louis- przedstawiła mnie dziewczyna- jest nowy w naszej klasie.
- Cześć- powiedziałem wszystkim.
- To są: Liam, Niall, Zayn i Harry*, ale Harrego chyba już znasz, powiedziała Elka i puściła do mnie oczko
- Cześć, powiedzieli wszyscy na raz, oprócz Hazzy.
* Harry *
Louis usiadł koło mnie, szczerze mówiąc nie bylem z tego faktu zadowolony, no ale cóż... Lekcje była baaardzo nudna, widziałem, że Lou powstrzymuje się przed zaśnięciem...Hahahah..biedak.. Po dzwonku, gdy pakowałem książki, zobaczyłem jak do Louis'a podchodzi Eleanor, moja szkolna, dodajmy BYŁA miłość. Zobaczyłem jak Louisowi na jej widok oczy się zaświeciły, jakby miał w nich małe lampeczki, poczułem dziwny ucisk w żołądku, nie wiedziałem co się dzieje, byłem taki...hmmm...zazdrosny?! ale to dziwne, bo jak mogę być o kogoś zazdrosny, jeżeli ten ktoś, tylko z kimś rozmawia, a do tego jest chłopakiem?!, dziwne... Po lekcji poszedłem do chłopaków, czyli Liam'a, Niall'a i Zayn'a, moich dobrych kumpli, aby pogadać o wczorajszej imprezie i ładnych laskach, które tam były. Nie zdążyłem zamienić z nimi zdania, a już w naszą stronę biegła Eleanor, trzymająca za rękę Louis'a..i znowu ten ucisk... Przedstawiła każdego z nas, chłopaki powiedzieli "Cześć" ale nie ja, nie wiem czemu, ale tak jakoś wyszło. Ja, Liam, Niall, Zayn i Eleanor trzymaliśmy się razem już od przedszkola, zawsze bawiliśmy się razem w piaskownicy i chowanego. W gimnazjum zauważyłem, że podoba mi się Eleanor, ale po jakimś miesiącu mi to przeszło, to było takie chwilowe, na całe szczęście, bo nie chciałbym zepsuć tej wspaniałej przyjaźni, przez chwilowe zauroczenie. Pogadaliśmy jeszcze chwile o różnych bzdetach, Louis opowiedział skąd jest i jak przybył do naszej szkoły, dowiedziałem się, że jego rodzice się rozwidli i ma 4 młodsze, przybrane siostry Charlotte, Felicity, Daisy i Phoebe. Po zakończonych lekcjach, poszedłem do domu aby się odprężyć, ochłonąć po dzisiejszych "atrakcjach" i co najważniejsze nastawić budzik...
* Louis *
Ta ekipa była super, czterech chłopaków i jedna dziewczyna, też bym taką chciał, co prawda w Doncaster miałem małą ekipę, ale nie byliśmy, aż tak zgrani jak oni. Opowiedziałem im parę ciekawostek o sobie, ale przerwał mi dzwonek i dobrze, bo nie chciałem za dużo mówić... Ze szkoły wychodziłem razem z Eleanor, trochę się pośmialiśmy, okazała się super dziewczyną. Odprowadziłem ją aż pod sam dom, bo był po drodze, pożegnaliśmy się, a ja wkładając słuchawki do uszy i włączając Green Day- 21 Guns, podążyłem w stronę domu. Otwierając drzwi, podszedł do mnie mój ukochany kot, nazywał się LouLou, tak jak mnie nazywały dziewczyny w starej szkole. Walnąłem się na kanapę, zapalając telewizor i odpalając laptopa...
*-*
Hej, wiem, że trochę krótki i że długo czekaliście, ale miałam trochę sprawdzianów i nie mogłam szybciej, wybaczcie... mam nadzieję, że się wam spodobał, bo mi się podoba ;) A tu macie parę zdjęć do słów z gwiazdką *. :)...a i jeszcze mam pytanie, czy podoba wam się układ strony i czy dobrze wam się czyta (nie zlewa się), piszcie w komentarzach ;) Do następnego...
niedziela, 6 października 2013
Prolog
Cześć wszystkim :D Jest to opowiadanie o Larrym, mam nadzieję, że doprowadzę je do epilogu. Czasami jeżeli nie będę mogła napisać, poproszę o to moją BFF, ale ona jeszcze o tym nie wie, więc ciiiii... Postaram się dodawać rozdziały regularnie, ale niczego nie obiecuję ;), byłoby miło gdybyście dodawali komentarze :) i co mogę jeszcze powiedzieć.....miłego czytania.....
Obudziły mnie jasne promienie słońca, byłem zmęczony po ostrym balowaniu wczorajszego wieczora. Przeciągnąłem się leniwie na łóżku....nagle zorientowałem się, że dziś jest poniedziałek i powinienem iść do szkoły. Sięgnąłem po budzik, wskazywał 7:30.
-Cholera! -zakląłem natychmiast wstając i kierując się w stronę łazienki. Co za idiota baluje w niedziele wieczorem i nie nastawia budzika na następny dzień! Miałem porządnego kaca i kręciło mi się w głowie, a na dodatek miałem jeszcze pół godziny do rozpoczęcia lekcji.
- Ugh...- za dużo myślę. Wpadłem do łazienki w jednym czasie łapiąc szczoteczkę do zębów i pastę. Szybko przeleciałem nią po zębach i patrząc w lustro przyglądałem się swojemu białemu uzębieniu. Sięgnąłem po ubrania szybko je na siebie zakładając. Wychodząc z pokoju przeczesałem ręką moje kręcone włosy i psiknąłem delikatnie perfumami. Złapałem za plecak i zbiegłem szybko po schodach. W biegu założyłem buty i chwyciłem za klucze od domu, nawet nie zdążyłem zjeść śniadania. Do szkoły miałem jakieś 5km, w ostatniej chwili zdążyłem na autobus, którego kierowca już zamykał drzwi, ale widząc mnie zlitował się i je otworzył. Do szkoły wbiegłem cały zgrzany, było już trochę po dzwonku, więc nie zmieniając butów wbiegłem na drugie piętro, kierowałem się w stronę numeru 13, gdzie rozpoczęła się już lekcja biologii. Nagle poczułem, jak ktoś na mnie wpada i runąłem jak długi na podłogę...
-*-
Trochę krótki, ale mam nadzieję, że się wam spodobał. Do następnego rozdziału ;)
Obudziły mnie jasne promienie słońca, byłem zmęczony po ostrym balowaniu wczorajszego wieczora. Przeciągnąłem się leniwie na łóżku....nagle zorientowałem się, że dziś jest poniedziałek i powinienem iść do szkoły. Sięgnąłem po budzik, wskazywał 7:30.
-Cholera! -zakląłem natychmiast wstając i kierując się w stronę łazienki. Co za idiota baluje w niedziele wieczorem i nie nastawia budzika na następny dzień! Miałem porządnego kaca i kręciło mi się w głowie, a na dodatek miałem jeszcze pół godziny do rozpoczęcia lekcji.
- Ugh...- za dużo myślę. Wpadłem do łazienki w jednym czasie łapiąc szczoteczkę do zębów i pastę. Szybko przeleciałem nią po zębach i patrząc w lustro przyglądałem się swojemu białemu uzębieniu. Sięgnąłem po ubrania szybko je na siebie zakładając. Wychodząc z pokoju przeczesałem ręką moje kręcone włosy i psiknąłem delikatnie perfumami. Złapałem za plecak i zbiegłem szybko po schodach. W biegu założyłem buty i chwyciłem za klucze od domu, nawet nie zdążyłem zjeść śniadania. Do szkoły miałem jakieś 5km, w ostatniej chwili zdążyłem na autobus, którego kierowca już zamykał drzwi, ale widząc mnie zlitował się i je otworzył. Do szkoły wbiegłem cały zgrzany, było już trochę po dzwonku, więc nie zmieniając butów wbiegłem na drugie piętro, kierowałem się w stronę numeru 13, gdzie rozpoczęła się już lekcja biologii. Nagle poczułem, jak ktoś na mnie wpada i runąłem jak długi na podłogę...
-*-
Trochę krótki, ale mam nadzieję, że się wam spodobał. Do następnego rozdziału ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













