niedziela, 13 października 2013

Rozdział 2

* Louis *

Oglądałem wiadomości, gdy poczułem wibrowanie w kiszeni, wyjąłem telefon, na wyświetlaczu zobaczyłem nieznany numer, ale odebrałem
- Halo?- odezwałem się
- Cześć tu Niall, mam pytanie chciałbyś pójść z nami, mam na myśli mną, Liam'em, Zayn'em, Harry'm i Eleanor na imprezę?- zapytał Niall
- Przecież nie mamy ukończonych osiemnastu lat!- zdziwiłem się
- Hahahahah- zaśmiał się blondyn- nie martw się, już wszystko załatwiłem
- Okej, niech będzie, a o której i gdzie?- zapytałem
- To fajnie, poinformuje resztę, o 20:00 pod Royal Club, chyba wiesz, gdzie to jest???- zapytał
- Tak, coś kojarzę, to do zobaczenia- pożegnałem się
- Pa- odpowiedział Niall i się rozłączył
Spojrzałem na zegarek, była 17:00, miałem jeszcze trzy godziny na wyszykowanie się i dotarcie do klubu. Wyłączyłem urządzenia z których korzystałem i poszedłem do pokoju odświeżyć się i ubrać w jakieś wygodne, a zarazem eleganckie ciuchy. Wziąłem czyste bokserki, oczywiście musiały być czarne Calivn'a Klein'a i poszedłem pod prysznic, ciepła woda spływała po moich włosach i ciele, kochałem to uczucie. Wyszedłem z łazienki w samych bokserkach i mokrych włosach, podszedłem do szafy i ją otworzyłem, zastanawiałem się co wybrać, miałem trzy dobre zestawy na takie imprezy, a mianowicie: biała bluzka w czerwone paski i granatowa marynarka, a do tego czarne rurki*, biała koszula z długim rękawem i czarnym kołnierzem + wiśniowe spodnie i czarno-białe szelki*, oraz ostatni zestaw czarna koszula z długim rękawem, białe rurki i szare szelki*. Długo się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że założe zestaw numer 2. Postanowiłem iż się nie upije, bo jutro jest szkoła...czemu oni nie mogli znaleźć lepszego terminu na przykład pojutrze w piątek, no ale cóż...Zegar wskazywał 19:30, zbiegłem na duł, założyłem moje białe vansy, zabrałem klucze, pożegnałem się z LouLou i wyszedłem. Pod klubem czekali już na mnie chłopaki i El, która była ubrana w białą miniówkę*, wyglądała prześlicznie. Podszedłem do nich i się przywitałem, nawet Harry się do mnie uśmiechnął... Podali mi podrobione jak mniemam dowody osobiste i powiedzieli, że za chwile będziemy pić, aż do nieprzytomności.

* Harry*

Zadzwonił do mnie Niall z informacją, że idziemy dzisiaj do klubu WSZYSCY i dołączy do nas Louis, ucieszyłem się tym faktem, bo chciałem zacząć wszystko od początku, głupio go potraktowałem przy naszym pierwszym spotkaniu i chciałem to naprawić. Razem z chłopakami i El czekaliśmy na Louis'a pod klubem, było za pięć, więc lada chwila powinien się pojawić...o już idzie, przywitał się z nami i uśmiechnął się do mnie, a ja to odwzajemniłem. Weszliśmy do klubu, oni nawet nie sprawdzają dokładnie dowodów, to taki sprawdzony klub. W środku było ciemno i duszno, wypatrzyliśmy wolny stolik, aż dziwne, że nikt przy nim nie usiadł... Zayn poszedł po drinki, a po powrocie oznajmił, że to takie lekkie na "rozgrzewkę", wszyscy już wypili i poszli tańczyć. Przy stoliku zostałem tylko ja i Louis...
- Louis...- zagadnąłem
- Hmmm...- spojrzał się na mnie brunet
- Chciałem przeprosić cię za moje głupie zachowanie, wiem że zachowałem się jak idiota...przepraszam, zaczniemy wszystko od początku?- zapytałem się z uśmiechem.
- Jasne, nie ma sprawy- Louis wyciągnął do mnie dłoń- Louis
- Harry- odpowiedziałem z szerokim uśmiechem i podałem mu dłoń

* Louis *

Jak zwykle ślimaczyłem się z wypiciem drinka, widziałem, że Harry też...oni poszli tańczyć, a my dopijaliśmy nasze napoje. Usłyszałem głos Hazzy, który zaczął mnie przepraszać. Na początku nie za bardzo jarzyłem o co mu chodzi, ale po dalszej wypowiedzi zorientowałem się, że o dzisiejsze poranne spotkanie. Miło, nie wiedziałem iż Harry Styles mógłby mnie przeprosić, szczerze mówiąc już nawet zapomniałem o dzisiejszym akcydencje. Jeszcze chwilę rozmawialiśmy, do puki nie dosiadły się do nas dziewczyny, przy Hazzie usiadła długowłosa blondynka z niebieskimi oczami i toną makijażu*, a koło mnie usiadła Eleanor, która zaproponowała, żebyśmy poszli potańczyć. Zgodziłem się, już po chwili tańczyłem blisko, nawet bardzo blisko El, gdy w głośnikach zabrzmiała jakaś wolna piosenka, Eleanor zarzuciła mi ręce na szyje, a ja w takim wypadku musiałem złapać ją za biodra. Bujaliśmy się w rytm muzyki, zamyśliłem się, pomyślałem o swoim dzieciństwie, kiedy to lubiłem takie wolne kawałki, zawsze biegłem do mamy, przytulałem się do niej i też się tak bujaliśmy...z zamyślenia wyrwało mnie coś ciepłego napierającego na moje usta. Otworzyłem szerzej oczy i wróciłem do rzeczywistości, zobaczyłem, że to El mnie całuje. Byłem tak oszołomiony, że nie oddałem jej pocałunku, a ona w ciągu sekundy odepchnęła mnie od siebie, spoliczkowała i wybiegła z klubu. Nie wiedziałem co się dzieje, ten taniec, pocałunek, a do tego El wybiegająca z dyskoteki, to wszystko działo się zbyt szybko. Ogarnąłem się i zacząłem kierować w stronę napisu 'Exit', by poszukać dziewczyny. Rozglądałem się, raz w lewo, raz w prawo, nie wiedziałem gdzie ona mogła pójść, po drugiej stronie ulicy zobaczyłem, oddalającą się szybkim krokiem postać, to musiała być ona!!! Przebiegłem na drugą stronę jezdni doganiając Eleanor.
- Czekaj!- pociągnąłem ja za rękę, gdy się odwróciła zobaczyłem łzy w jej oczach.
- Czego chcesz?!- odpowiedziała oschle
- El, przepraszam, zrobiłaś to tak spontanicznie, nie wiedziałem co się dzieje...- odpowiedziałem
- Daruj sobie i zamiast się pogrążać powiedz, że ci się nie podobam, a ja to przyjmę- przerwała mi
- Ależ oczywiście że mi się podobasz...-powiedziałem, a na znak że nie kłamię pocałowałem ją, oddała to...na całe szczęście, bo już się bałem, że znowu mnie odepchnie i spoliczkuje...- wracamy na dyskotekę?- zapytałem
- Chciałabym, ale jestem trochę zmęczona, pójdę do domu i wyśpię się, bo jutro jest szkoła- odpowiedziała
- Odprowadzić cię?
- Nie, nie musisz, ja mam blisko do domu, a znam jeden skrót, więc będę w domu za jakieś 5 minut- odparła i pocałowała mnie w policzek
- Jesteś pewna? w 100%?- zapytałem się
- Tak- uśmiechnęła się- nawet w 200%- puściła mi oczko- do jutra
- Do jutra- uśmiechnąłem się i rozeszliśmy się w dwie różne strony. Wracając do klubu zastanawiałem się nad uczuciem, które towarzyszyło mi przy pocałunku. Nie czułem niczego specjalnego, nic nie czułem, tak jakbym całował ścianę, oczywiście nigdy jej nie całowałem, ale pewnie też bym nic nie czuł...

* Harry *

Siedziałem razem z Taylor na kanapie przy stoliku, była ładna, taka pierwsza lepsza, którą każdy może mieć, ale dla towarzystwa, pozwoliłem jej się przysiąść, opowiadała o swoich przyjaciółeczkach i okropnych chłopakach, których spotkała na swojej drodze, ale ja jej nie słuchałem. Mój wzrok podążał za Eleanor i Louis'em, którzy poszli tańczyć. Wiedziałem, że Elce podoba cię Loui z resztą to było widać... w pewnym momencie mnie zamurowało, zobaczyłem jak Eleanor wspina się na palce i całuje Louis'a. To był szok, nie zobaczyłem co działo się potem, gdyż jakaś tańcząca para mi to zasłoniła. Przeprosiłem Taylor i poszedłem do barku.
- Poproszę czystą- powiedziałem do kelnera, a po chwili stał przede mną kieliszek wódki, wypiłem cały na raz, aż mnie zapaliło w gardle i poprosiłem o to samo jeszcze raz, a potem kolejny i kolejny. Na chwilę przystanąłem, zastanawiając się, co ja tak właściwie robię, piję, bo Louis pocałował się z El, nie byłem zazdrosny o Eleanor, wręcz przeciwnie, byłem zazdrosny o Louis'a!!!??? Jak to , przecież to chłopak i mój nowy znajomy, nie wiedziałem co się ze mną dziej, od myślenia głowa mi pękała. Dopiłem szklankę i obraz mi się uciął...

* Louis *

Wszedłem do klubu, już na progu zaatakował mnie Liam, pytając się, czy nie widziałem gdzieś Eleanor, odpowiedziałem, że owszem, właśnie poszła do domu, a on na mnie naskoczył, robiąc mi wykład jak to o dziewczyny się dba i nie można ich samych puszczać po nocy, bo może im się stać krzywda... Albo mi się wydawało, albo Payn bardziej się martwił o El niż ja, był tak nakręcony, że po swojej wypowiedzi, rzucił tylko "Idę jej poszukać" i już go nie było... Postanowiłem poszukać Harrego...siedział przy barku, totalnie zachlany, dziwiłem się że jeszcze nie zemdlał, albo nie zwymiotował, na kelnera. Przeraziłem się, nie wiedziałem gdzie on mieszka, był najebany i byłem pewien, że jutro, a nawet pojutrze nie pójdzie do szkoły. Chciałem poszukać Zayn'a albo Niall'a, ale Harry był w takim stanie, że bałem się zostawić go samego. Postanowiłem, że zabiorę go do swojego domu, zapłaciłem kelnerowi, przy okazji dowiadując się, że Hazza wypił 4 kieliszki wódki!, wziąłem go pod rękę i kierując się w stronę świeżego powietrza wyszliśmy na dwór. Wieczór był ciepły, a księżyc oświetlał nam drogę przez co nie musiałem się bać, że się o coś potkniemy. Nagle usłyszałem, że Harry coś mamrocze i próbuje nachylić się jak najbliżej ziemi...O NIE, on będzie rzygał, fuuu...to takie obleśne, ale musiałem mu pomóc, bo gdyby nie to, to on by się w nie wywalił, a ja miałbym więcej roboty...ugh... Po paru minutach doszliśmy do mojego domu, Harold ledwo co się trzymał na nogach, otworzyłem drzwi i zaprowadziłem go po schodach do swojego pokoju, bo niestety nie miałem pokoju gościnnego. Nie zapalałem światła, bo Hazzie by się to nie spodobało, dobrze że księżyc trochę oświetlał pokój. Zacząłem rozbierać Harrego, najpierw ściągnąłem z niego bluzkę, która odsłoniła jego umięśniony tors, a mnie zrobiło się gorąco. Następnie kazałem mu się położyć, ale on nie posłuchał, tylko przybliżył się to mnie, nasze twarze dzieliły dosłownie milimetry...
- Jesteś taki piękny, wiesz Lou- powiedział szeptem i tak podniecająco Hazza. Przełknąłem głośno ślinę i poczułem, że z każdą sekundą w moich spodniach robi się coraz ciaśniej, a serce zaczyna bić ja oszalałe- taki podniecający i ten twój tyłek w tych obcisłych rurkach...-dokończył swoją wypowiedź i ni stąd ni zowąd, przyparł swoimi wargami do moich, teraz myślałem, że spodnie to pękną... Harry miał takie delikatne usta, miękkie i słodki...nie chciałem się od nich odrywać. Wiedziałem, że jutro nie będzie nic pamiętał, ale fakt, że powiedział iż mój tyłek w rurkach, jest piękny- co można było wywnioskować z jego wypowiedzi- nie dawało mi spokoju, czyli nawet na trzeźwo patrzył się na mój tyłek, bo teraz to nie miał okazji. Oderwałem się od jego warg, łapiąc powietrze i ponownie nakazując mu, żeby położył się na łóżku, teraz się posłuchał. Po chwili, nachyliłem się nad jego paskiem i zacząłem go odpinać, a Harry mruknął z zadowoleniem. Uporałem się z jego spodniami i też zobaczyłem, że Hazza ma mały problem... już po chwili Harry Styles leżał na moim łóżku półnagi w samych bokserkach. Przyniosłem miskę na wszelki wypadek, gdyby miało się coś zadziać, a sam poszedłem pod prysznic, wykąpałem się i wróciłem do łóżka, wślizgnąłem się pod kołdrę i obróciłem w stronę Harrego. Patrzył się na mnie.
- Piękny jesteś...-powiedział, wlepiając we mnie swoje gały
- Dobrze, idź już spać- uśmiechnąłem się do niego i odpłynęliśmy w objęcia Morfeusza...





-*-


Hej, to znowu ja, macie tu drugi rozdział i swojego Larrego xD PROSZĘ PISZCIE KOMENTARZE PLEASE.... :* Będzie nowy rozdział, jeżeli ktoś napisze chociaż jeden komentarz, czekam ;)


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz