niedziela, 6 października 2013

Prolog

Cześć wszystkim :D Jest to opowiadanie o Larrym, mam nadzieję, że doprowadzę je do epilogu. Czasami jeżeli nie będę mogła napisać, poproszę o to moją BFF, ale ona jeszcze o tym nie wie, więc ciiiii... Postaram się dodawać rozdziały regularnie, ale niczego nie obiecuję ;), byłoby miło gdybyście dodawali komentarze :) i co mogę jeszcze powiedzieć.....miłego czytania.....





Obudziły mnie jasne promienie słońca, byłem zmęczony po ostrym balowaniu wczorajszego wieczora. Przeciągnąłem się leniwie na łóżku....nagle zorientowałem się, że dziś jest poniedziałek i powinienem iść do szkoły. Sięgnąłem po budzik, wskazywał 7:30.
-Cholera! -zakląłem natychmiast wstając i kierując się w stronę łazienki. Co za idiota baluje w niedziele wieczorem i nie nastawia budzika na następny dzień! Miałem porządnego kaca i kręciło mi się w głowie, a na dodatek miałem jeszcze pół godziny do rozpoczęcia lekcji.
- Ugh...- za dużo myślę. Wpadłem do łazienki w jednym czasie łapiąc szczoteczkę do zębów i pastę. Szybko przeleciałem nią po zębach i patrząc w lustro przyglądałem się swojemu białemu uzębieniu. Sięgnąłem po ubrania szybko je na siebie zakładając. Wychodząc z pokoju przeczesałem ręką moje kręcone włosy i psiknąłem delikatnie perfumami. Złapałem za plecak i zbiegłem szybko po schodach. W biegu założyłem buty i chwyciłem za klucze od domu, nawet nie zdążyłem zjeść śniadania. Do szkoły miałem jakieś 5km, w ostatniej chwili zdążyłem na autobus, którego kierowca już zamykał drzwi, ale widząc mnie zlitował się i je otworzył. Do szkoły wbiegłem cały zgrzany, było już trochę po dzwonku, więc nie zmieniając butów wbiegłem na drugie piętro, kierowałem się w stronę numeru 13, gdzie rozpoczęła się już lekcja biologii. Nagle poczułem, jak ktoś na mnie wpada i runąłem jak długi na podłogę...


-*-

Trochę krótki, ale mam nadzieję, że się wam spodobał. Do następnego rozdziału ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz