czwartek, 10 października 2013

Rozdział 1

* Louis *

Spieszyłem na lekcje, było już po dzwonku, a ja nie mogłem znaleźć sali. Byłem tu nowy i jeszcze nie ogarniałem gdzie są klasy. Nagle uderzyłem w jakąś osobę, a tak dokładniej to na nią wpadłem i przewróciłem...
- Przepraszam, nie chciałem...sorry...yyyy...jestem tu nowy i nie mogę znaleźć sali...- byłem zakłopotany, bo nigdy wcześniej nie miałem takiej sytuacji. Z ziemi zaczęła się podnosić postać z burzą loków na głowie. Chłopak podniósł głowę, a ja zobaczyłem prześliczne zielone paczadła. Byłem jak zahipnotyzowany. Zniewalająca zieleń, głęboka i wspaniała, a do tego te fikuśne loczki spadające mu na czoło, zacząłem się zastanawiać, jak by to było gdybym mógł dotknąć tych loczków, zakręcić je wokół palca i poczuć ich zapach.....Louis ogarnij się, co ty odpierdalasz, spoliczkowałem się niewidzialnie, nadal wpatrując się w te piękne oczy.

* Harry *

Podniosłem się z ziemi otrzepując spodnie, podnosząc głowę zobaczyłem chłopaka, trochę niższego ode mnie, z włosami "a la" Bieber...ale tylko troszeczkę. Ubrany był w białą bluzkę z długim rękawem, na tyłku miał czarne rurki, a niżej białe conversy, ten strój dopełniały granatowo-białe szelki*. Miałem dzisiaj dość zły humor, więc ten "kolega" był pierwszy na liście osób do rozstrzelania. Ten chłopak był jakiś nie teges, nie dość że się zacinał, to jeszcze gapił się na mnie jakbym był jakimś bóstwem.
- Mhmmm...-przerwałem tą ciszę- jeżeli to na tyle to żegnam. Odwróciłem się na pięcie i już chciałem odejść, gdy zatrzymało mnie lekkie szarpnięcie, odwróciłem się.
- Jestem Louis- powiedział chłopak, wyciągając do mnie rękę.
- Harry- powiedziałem, szybko się odwracając i ignorując Louisa. Jednak ten uparty człowiek dogonił mnie pytając, czy nie wiem gdzie jest sala 13...zaraz, zaraz sala 13?! przecież to sala w której właśnie mam lekcje- o cholera, ten nachalny osobnik będzie chodzić ze mną do klasy? WTF?!
- Tak, właśnie mam w niej lekcje, a Ty utrudniasz mi dojście do niej. Louis nic nie odpowiedział, kierując się za mną.

* Louis *

Chciałem być miły, ale najwyraźniej Harry nie lubi zawierać nowych znajomości. Może lepiej jak już nie będę się do niego odzywał. Podążałem za nim, aż pod po salę nr. 13, Harry zapukał i weszliśmy, wszystkie twarze skierowały się w nasza stronę. Harold zaczął tłumaczyć, że się spóźnił, bo nie nastawił budzi i coś tam jeszcze, ale nie słuchałem go. Zacząłem rozglądać się po uczniach, mój wzrok padł na szczupłą brunetkę, która uśmiechała się do mnie, odwzajemniłem ten gest. Po chwili kolego skończył swoje jakże ciekawe przemówienie i poszedł usiąść. Ja powiedziałem, że jestem tu nowy i nie mogłem znaleźć klasy, a nikt nie raczył mnie zaprowadzić. Pani skinęła głową i powiedziała, żebym znalazł sobie wolne miejsce. Zacząłem rozglądać się po sali, jedyne wolne miejsce było koło Harrego. W głębi ducha ucieszyłem się z tego powodu, on raczej nie, ale mniejsza z tym. Posłusznie zająłem miejsce, a Harry się skrzywił- wiedziałem. Lekcja była tak nudna, że prawie na niej zasnąłem, jedynym obiektem zainteresowania była piękna brunetka, która co chwilę się do mnie odwracała i uśmiechała. Po dzwonku podeszła do mnie i przedstawiła się jako Eleanor, była śliczna, mniej więcej mojego wzrostu, może troch niższa, śliczne niebieski oczy, na sobie miała białą przewiewna bluzkę i krótkie spodenki, a przez ramię przewieszoną torebkę*. Wyszedłem na korytarz razem z El, która zaproponowała mi, że zapozna mnie ze swoimi znajomymi.
- Tam są!!!- krzyknęła El i pociągnęła mnie za rękę. Podeszliśmy do czwórki chłopaków, między nimi stał Harry.
- Hej, to jest Louis- przedstawiła mnie dziewczyna- jest nowy w naszej klasie.
- Cześć- powiedziałem wszystkim.
- To są: Liam, Niall, Zayn i Harry*, ale Harrego chyba już znasz, powiedziała Elka i puściła do mnie oczko
- Cześć, powiedzieli wszyscy na raz, oprócz Hazzy.

* Harry *

Louis usiadł koło mnie, szczerze mówiąc nie bylem z tego faktu zadowolony, no ale cóż... Lekcje była baaardzo nudna, widziałem, że Lou powstrzymuje się przed zaśnięciem...Hahahah..biedak.. Po dzwonku, gdy pakowałem książki, zobaczyłem jak do Louis'a podchodzi Eleanor, moja szkolna, dodajmy BYŁA miłość. Zobaczyłem jak Louisowi na jej widok oczy się zaświeciły, jakby miał w nich małe lampeczki, poczułem dziwny ucisk w żołądku, nie wiedziałem co się dzieje, byłem taki...hmmm...zazdrosny?! ale to dziwne, bo jak mogę być o kogoś zazdrosny, jeżeli ten ktoś, tylko z kimś rozmawia, a do tego jest chłopakiem?!, dziwne... Po lekcji poszedłem do chłopaków, czyli Liam'a, Niall'a i Zayn'a, moich dobrych kumpli, aby pogadać o wczorajszej imprezie i ładnych laskach, które tam były. Nie zdążyłem zamienić z nimi zdania, a już w naszą stronę biegła Eleanor, trzymająca za rękę Louis'a..i znowu ten ucisk... Przedstawiła każdego z nas, chłopaki powiedzieli "Cześć" ale nie ja, nie wiem czemu, ale tak jakoś wyszło. Ja, Liam, Niall, Zayn i Eleanor trzymaliśmy się razem już od przedszkola, zawsze bawiliśmy się razem w piaskownicy i chowanego. W gimnazjum zauważyłem, że podoba mi się Eleanor, ale po jakimś miesiącu mi to przeszło, to było takie chwilowe, na całe szczęście, bo nie chciałbym zepsuć tej wspaniałej przyjaźni, przez chwilowe zauroczenie. Pogadaliśmy jeszcze chwile o różnych bzdetach, Louis opowiedział skąd jest i jak przybył do naszej szkoły, dowiedziałem się, że jego rodzice się rozwidli i ma 4 młodsze, przybrane siostry Charlotte, Felicity, Daisy i Phoebe. Po zakończonych lekcjach, poszedłem do domu aby się odprężyć, ochłonąć po dzisiejszych "atrakcjach" i co najważniejsze nastawić budzik...

* Louis *

Ta ekipa była super, czterech chłopaków i jedna dziewczyna, też bym taką chciał, co prawda w Doncaster miałem małą ekipę, ale nie byliśmy, aż tak zgrani jak oni. Opowiedziałem im parę ciekawostek o sobie, ale przerwał mi dzwonek i dobrze, bo nie chciałem za dużo mówić... Ze szkoły wychodziłem razem z Eleanor, trochę się pośmialiśmy, okazała się super dziewczyną. Odprowadziłem ją aż pod sam dom, bo był po drodze, pożegnaliśmy się, a ja wkładając słuchawki do uszy i włączając Green Day- 21 Guns, podążyłem w stronę domu. Otwierając drzwi, podszedł do mnie mój ukochany kot, nazywał się LouLou, tak jak mnie nazywały dziewczyny w starej szkole. Walnąłem się na kanapę, zapalając telewizor i odpalając laptopa...



*-*


Hej, wiem, że trochę krótki i że długo czekaliście, ale miałam trochę sprawdzianów i nie mogłam szybciej, wybaczcie... mam nadzieję, że się wam spodobał, bo mi się podoba ;) A tu macie parę zdjęć do słów z gwiazdką *. :)...a i jeszcze mam pytanie, czy podoba wam się układ strony i czy dobrze wam się czyta (nie zlewa się), piszcie w komentarzach ;) Do następnego...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz